Dziewczynkom otwiera się drzwi, przepuszcza w progu, daje słodycze i oddaje szkolne śniadania kiedy są głodne, daje się jej swoją kurtkę, gdy jest zimno – by w zamian zyskać... akceptację swojej osoby w oczach tejże damy oraz reszty otoczenia.
Powstaje w ten sposób masowa psychologiczna halucynacja bezgranicznego uganiania się za coraz to następną wartością, w imię bycia akceptowanym, lubianym, podziwianym, dobrze przyjętym, ogarniętym, tak by reszta świata była zadowolona.
Jeszcze w ostatnim dziesięcioleciu XX wieku, wśród zauważalnie dużej ilości osób panował powszechny pogląd, że „nie powinno się podrywać kobiet na ulicy w biały dzień, bo to niemoralne”.
I wiele osób się do tej zasady stosowało. Nasuwa się pytanie, czy była to ich własna zasada, czy tylko czyjaś narzucona?
Czy ta zasada sprawiła, że byli szczęśliwsi i mieli lepsze, bardziej wartościowe życie?
Jeżeli nie, to po co im taka zasada?
Cały czas jesteś uczony, że kiedy akceptujesz zasady innych, jesteś OK., kiedy nie, owa reszta robi wszystko, aby obniżyć Twoją samoocenę, poczucie wartości, sposób myślenia o sobie – ot, taki prezent za Twoją kreatywność.
Te same zasady, nauczyły Cię czuć się nieśmiało w interakcji z kobietami, te same zasady nauczyły Cię wstydzić się rozpoczęcia rozmowy z kobietą, która stoi na przystanku, a dokoła jest pełno gapiów – taka zasada, że jak zagadasz, a Ci nie wyjdzie, to reszta obniży Ci samoocenę, wyśmieje, sprawi byś czuł się źle, a Ty mimo że ich nie znasz i pewnie więcej nie zobaczysz, będziesz nosił to w emocjach do końca dnia, może nawet życia, pamiętając, że ciągle czegoś Ci emocjonalnie brakuje.
Chciałbyś poderwać dziewczynę, która szalenie Ci się spodoba? Czuj się nieśmiało, wstydź się, nie przy ludziach bo co oni sobie o Tobie pomyślą, tak się nie robi, nie można tak jej zaczepić kiedy ona dokądś idzie.
Społeczeństwo wokół będzie krytykować wszystko, co tylko jest inne. Wszystko co odbiega od „normy”, czegoś, co oni sobie przyjęli za normę, a nie Ty.
Na samym początku tego nie odczuwasz.
Nie masz nieśmiałości, nie znasz „dobra” iż „zła”.
Dopiero później, lata systemu robią wodę z mózgu. Czujesz się nieśmiało, podchodząc do atrakcyjnej kobiety i wypowiadając na głos kiedy wszyscy słyszą, jak bardzo Ci się spodobała.
Czy wyobrażasz sobie 3 latka w podobnej sytuacji? On po prostu zostawi mamę z zakupami, pobiegnie 5 metrów do dziewczynki obok i powie: „cześć, ale masz fajnego lizaka mi też mama lizaki kupuje, a lubisz truskawkowe?”
Bo dziecko jest wolne od zasad tłumu. I nie ma nieśmiałości. Do czasu, aż z biegiem lat zostanie w nim zainstalowana.
A teraz pomyśl sam za siebie.
To, że czujesz się nieśmiało wobec kobiet, to że widząc atrakcyjną dziewczynę nie możesz do niej podejść i na ulicy zaproponować ranki, to że nagle zaczyna Ci brakować w gębie języka – to wszystko jest wynikiem podświadomych zasad i uwarunkowanych reakcji emocjonalnych, na które nie wpadłeś sam.
To zostało Ci konsekwentnie wmawiane.
Czy uważam, że mógłbyś odrzucić ten syf, pozbyć się nieśmiałości i nabrać większej pewności siebie?
Czujesz się skrępowany, nieśmiały, atrakcyjne laski mają inni, nie Ty, pytasz czy można to zmienić?
Otóż, moja odpowiedź brzmi – to trzeba zmienić.
Pozdrawiam
F.
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.
SztukaFlirtu.pl

