Cegiełka na temat związków z wieloma kobietami.
Napisane przez BlekNie wiem dlaczego tak jest, ale faceci marzą o związkach poligamicznych. Mieć swój harem, kilka kobiet jednocześnie, multizwiązek – praktycznie 90% mężczyzn z jakimi rozmawiałem ma takie pragnienia i chciałoby. Tak samo jest w społeczności uwodzicieli – napisano już wiele na temat tzw. MLTRów – związków z wieloma kobietami. Jakiś czas temu próbowałem tego i teraz chciałbym dorzucić trochę od siebie na ten temat. Robicie to na własną odpowiedzialność i wkrótce przekonacie się pewnie sami, że niewiele w tym fajnego – skoro jednak ktoś ma ochotę spróbować to parę porad ode mnie jak utrzymać takie ustrojstwo w ryzach.
Co daje MLTR? Z perspektywy czasu powiem, że niewiele dobrego. Głównie brak czasu i lekkie wypranie emocjonalne, ponieważ albo nie przywiązujemy się do nikogo i niszczymy swoją emocjonalność, albo równocześnie zakochujemy się w kilku kobietach i jesteśmy rozdarci. Poza tym daje satysfakcję i ogromnego kopa w ego – mam kilka kobiet, wszystkie mnie uwielbiają. To podbudowuje – ale tylko na chwilę. Z czasem przekonacie się, że o wiele lepiej skupiać się na jednej kobiecie, gdyż to daje więcej szczęścia i jest trudniejsze.
Bo tak naprawdę taki multizwiązek jest łatwy do zrobienia. Ja osobiście nie wierzę w te całe mówienie kobietom, że Ty nie umiesz być w związku i się nie wiążesz, mówienie im o innych kobietach, albo zapoznawanie ich ze sobą. Próbowałem tak robić wiele razy i doszedłem do wniosku, że to gówno prawda! Kobiety, przynajmniej w naszym kraju, mają mentalność związkową – każda z nich bardziej, lub mniej świadomie oczekuje związku i żadna nie lubi słyszeć „Nie chcę się wiązać”. One randkują po to, żeby mieć chłopaka, niektóre co prawda chodzą do klubów po jedno-nocne przygody, ale prędzej czy później też pragną mieć kogoś dla siebie. To naturalne. W sumie zorientowałem się, że mnie przygody znudziły bardzo szybko i też zawsze chciałem mieć kogoś dla siebie. Dobrze pobalować miesiąc-dwa, ale potem stabilizacja jest znacznie bardziej komfortowa.
Zatem jestem zwolennikiem nie rozpowiadania, jakim to jesteś poligamistą. Ja zawsze rozwiązywałem MLTR dzięki trzymaniu lekkiego dystansu – tzn. nie dawałem nadziei tym kobietom na coś poważnego, ale jednocześnie zostawiałem furtkę w rodzaju „nigdy nie wiadomo – być może mnie usidlisz”. To bardzo wygodne – dzięki temu, nie mówisz jej definitywnie „nie będziemy w związku” tylko pozwalasz jej powalczyć o to, żebyście byli. Nie zrozum mnie źle – nie oszukuj żadnej z nich mówiąc, że jest jedyna. Ale też nie opowiadaj o innych. Ja zawsze pomijam ten temat, nie opowiadam o innych kobietach, ale też nie ukrywam, że się z nimi spotykam. Każda z nich wiedziała, że ma konkurencję.
Zwykle rozwiązywałem to prostym zdaniem „trzymam otwarte opcje – nigdy nie wiadomo co może się stać”. To romantyczne i dżentelmeńskie – nie mówisz „mam wiele kobiet” tylko „trzymam otwarte opcje”, w domyśle – szukam tej jedynej, ale mam swoje standardy, niech wygra najlepsza. Taki dystans jesteś w stanie utrzymać dosyć długo – nawet kilka miesięcy. Kobiety szybko zorientują się jakim typem jesteś i że nie ma szans na związek – jeśli jednak będziesz wobec nich fair i będziesz czarujący – być może zaakceptują to i zostaną przy Tobie jako kochanku, a być może nadal będą miały nadzieję. Niektóre zrobią awanturę, albo będą próbowały dowiedzieć się „dlaczego mimo tak długiej znajomości nic nie poczułeś”. Nie rozmawiaj o tym, ale nie zbywaj jej – powiedz jej jak ważna jest dla Ciebie i jak polubiłeś ten luźny układ i że czujesz ogromne emocje i nie wyobrażasz sobie, żeby odeszła, ale boisz się, że związek wszystko zepsuje. Nie wdawaj się w szczegóły, ale też niech ona nie poczuje się olana. To już wyższa szkoła jazdy i trzeba to umieć zbalansować – jeżeli będziesz w stanie utrzymać jakiś czas MLTR będziesz wiedział jak to zbalansować. Naucz się na błędach.
Pamiętaj żeby nie krzywdzić tych kobiet i nic im nie obiecywać. „Trzymam otwarte opcje” niech wygra najlepsza – wprowadź element rywalizacji między nimi, każda niech stara się o Ciebie. Ani się obejrzysz, a być może, którejś uda się naprawdę Cię usidlić. Czego serdecznie Ci życzę.


